Publikuj, , Google Plus, Pinterest,

Drukuj

Posted in:

Pomóżmy Dominice wrócić do sprawności!

Dominika Kluz ma 27 lat i mieszka w Rogóżnie koło Łańcuta. Młoda, energiczna osoba, mama czwórki dzieci, kochająca żona, pomocna, kochająca życie kobieta. W grudniu ubiegłego roku nagle upadła, jej serce przestało bić. Do dziś nikt nie wie dlaczego. Teraz Dominika walczy każdego dnia o sprawność, którą uzyska dzięki kosztownej rehabilitacji.

Jej historię opisała Sylwia – bratowa Dominiki.

To było 19 grudnia 2019 roku, chwila przed Świętami Bożego Narodzenia. Dzień zaczął się jak każdy inny. Dominika była młodą, energiczną mamą czwórki maluchów, kochającą żoną, zdrową, pomocną i kochającą życie kobietą. Nic nie zapowiadało, że w jednej chwili jej świat się zatrzyma…

Do dzisiaj nieznana jest przyczyna nagłego zatrzymania akcji serca. To nie biło przez 35 minut… W szpitalu, do którego trafiła mama Lenki, Mai, Emilki i Antosia powiedzieli, że nie ma szans z tego wyjść. Jeśli przeżyje, czeka ją wegetacja do końca jej dni… Nie chcieliśmy przyjąć tego do wiadomości. Dominika ma dopiero 27 lat, całe życie przed nią, jej dzieci jej potrzebują, wszyscy jej potrzebujemy! Ona walczyła, tak bardzo chciała tu zostać…

źródło: siepomaga.pl

Znaleźliśmy prywatny ośrodek rehabilitacyjny, który przyjął moją bratową. Od 10 lutego trwa walka o jej powrót. Dziś wiemy, że to była najlepsza decyzja – dziś już Dominika kontaktuje, odpowiada pojedynczymi zdaniami, ale może rozmawiać, rozumie! Siedzi już sama na wózku, powoli jest pionizowana. Niestety, rozszalała się epidemia koronawirusa, nie możemy jej odwiedzać. Dostajemy jednak filmiki z ośrodka, na których widać, jakie Dominika robi postępy! Dzwonimy do niej, za każdym razem pyta o dzieci. Bardzo tęskni

Pokazujemy dzieciakom filmy mamy, jakie robi postępy i mówimy, że już niedługo do nich wróci! Wszyscy staramy się radzić sobie, jak tylko możemy. Najgorzej jest z 2-letnim Antosiem. On nie rozumie, dlaczego mama tak nagle zniknęła. Dlaczego już nie przyjdzie, gdy płacze… Ciągle woła „mama, mama!”. Jednak mamy nie ma…

Dzięki pomocy wielu dobrych ludzi mogliśmy opłacić pierwsze miesiące w ośrodku. Sprzedajemy, co się da, wystawiamy na licytacje ciasta, robótki ręczne, książki… Środki jednak topnieją w zastraszającym tempie. Kosztorys przerósł nasze możliwości, nie jesteśmy sami w stanie podołać piętrzącym się wydatkom, a bez leczenia i rehabilitacji, bez odpowiedniego sprzętu nie ma szans, by Dominika odzyskała choć połowę sprawności sprzed tego tragicznego wypadku.

Dominika – młoda, silna i zdrowa. Zawsze uśmiechnięta, ale przede wszystkim dzielna mama Lenki, Mai, Emilki i Antosia. Zanim zachorowała, sama opiekowała się chorą na cukrzycę Mają i dotkniętym perforacją jelit Antosiem. W grudniu ubiegłego roku, opiekując się dziećmi, nagle upadła, a jej serce przestało bić. Do dziś nikt nie wie dlaczego.

Obecnie Dominika przebywa w ośrodku rehabilitacyjnym w Tajęcinie, gdzie od 3 miesięcy trwa walka o jej powrót do sprawności. Już widać znaczną poprawę. Z uwagi na stan epidemii, bliscy nie mogą odwiedzać Dominiki w ośrodku.

Koszt miesięcznej rehabilitacji Dominiki przekracza 20 tysięcy złotych. Rodzina dziewczyny zbiera pieniądze za pośrednictwem portalu siepomaga, poprzez zbiórkę nakrętek oraz na Facebooku – na specjalnie utworzonym bazarku, gdzie prowadzone są licytacje dla Dominiki.

Bardzo prosimy o pomoc. Marzymy o dniu, w którym Dominika wejdzie do domu o własnych siłach, w końcu będzie mogła przytulić swoje dzieci i powie Antosiowi, że mama już jest, już nie zniknie i wszystko będzie dobrze. Jak dawniej… Wierzymy, że tak będzie. Jeśli tylko pomożesz… Prosimy.

Zbiórka prowadzona jest za pośrednictwem portalu siepomaga oraz na Facebooku – na specjalnie utworzonym bazarku, gdzie prowadzone są licytacje dla Dominiki.